Niewłaściwe oznaczenie posesji albo jego zupełny brak jest problemem ogólnokrajowym z którym zmaga się w swojej codziennej pracy wiele zespołów wyjazdowych ratownictwa medycznego, straży pożarnej czy policji. Dla akcji ratunkowej znaczenie mają minuty czy nawet sekundy, a tymczasem chory lub jego bliscy nie są w stanie wyjaśnić, gdzie właściwie mieszkają.
Strażnicy kontrolują, czy na domach jednorodzinnych i obiektach użyteczności publicznej są zawieszone tabliczki i czy sam numer jest czytelny. Akcja choć z pozoru błaha i mało istotna może uratować komuś życie. Jak nas poinformował Andrzej Gajdzis - komendant Straży Miejskiej w Resku zadania te realizowane są w czasie codziennej służby. Ponadto w maju 2010 r. oraz w drugiej połowie marca 2014 r. przeprowadzaliśmy kilkudniowe akcje kontrolne na terenie całej gminy Resko.
W trakcie tych działań kolportowano opracowaną przez nas ulotkę oraz udzielano właścicielom nieruchomości ustnych i pisemnych pouczeń w przypadku stwierdzenia uchybień w przedmiotowym zakresie. Podobne działania planujemy przeprowadzić także w bieżącym roku.
![]()
Numer domu choć obowiązkowy ciągle jeszcze jest przez wielu lekceważony.
- Mówią, że to mnie nie dotyczy. Mnie tu wszyscy znają, ja nie potrzebuję numeru posesji, ja nie mam problemów, ja nikogo tutaj do siebie nie zapraszam - oznajmia jeden z mieszkańców Reska.
A problem jest i to poważny. Nie tylko w Resku. Złe oznakowanie to nie tylko brak numeru, ale też jego słaba widoczność.
Coraz więcej jest obiektów tzw. chronionych, gdzie oznakowanie jest za płotem, a na płocie wisi kartka "zły pies, nie wjeżdżać"
- To, że ktoś postawi małą tabliczkę nie oznacza, że będzie ona widoczna w nocy, że będzie ona widoczna z ulicy - alarmują ratownicy medyczni.
Dlatego warto w taką tabliczkę lub numer zainwestować. Wydatek niewielki, a i wybierać jest w czym.
Resko24.pl
