Portal Resko24.pl - Menu boczne
Pin It

Z młodym puszczykiem dotarł w poniedziałek 26 maja 2014 roku do Nadleśnictwa Resko zatroskany mieszkaniec Łabunia Wielkiego. Para sów kolejny rok gniazduje przy jego zabudowaniach - relacjonuje Nadleśnictwo Resko.

Młoda, jeszcze pokryta delikatnym puchem sówka, złożyła nieoczekiwaną wizytę na podwórku. W poprzednim roku jej siostry również zdane były na pomoc człowieka. Wówczas dwukrotnie do gniazda podsadzali je strażacy z OSP w Resku. Było to konieczne ze względu na umieszczenie gniazda w niedostępnym miejscu, wysoko nad ziemią. Także tym razem rodzice za dnia nie chcieli wychodzić z gniazda, przez co młode było zagrożone. Po krótkim kontakcie telefonicznym (za pośrednictwem Straży Miejskiej) również i w tym roku strażacy obiecali zjawić się z odpowiednim sprzętem.

Co robić z pisklętami, które wypadły z gniazda?

Nadchodzi czas dorastania młodych ptaków. To trudny okres w ich życiu. Choć nie wyglądają jak dorosłe i nadal wymagają opieki swych rodziców instynkt nakazuje im podejmowanie prób opuszczania gniazda. Początkowo uczą się chodzić – do tej pory miały do dyspozycji zbyt mało miejsca w gnieździe, aby nauczyć się sprawnie poruszać. Ich pierwsze kroki są niepewne, przez co czasem kończą się obecnością nielotnego pisklęcia na ziemi. Wypadnięcie z gniazda zdarza się również za sprawą podmuchów wiatru podczas ćwiczenia rozkładania skrzydeł do lotu.

Nie każdy jest jednak tak doświadczony, jeśli chodzi o pomoc dzikim ptakom. Co robić, gdy zauważymy pisklę na ziemi? W pierwszej kolejności należy odseparować psa w kojcu, lub przypiąć go do miejsca w bezpiecznej odległości od ptaka. Kota najlepiej zamknąć w pomieszczeniu z którego nie będzie mógł śledzić dalszych naszych poczynań. Następnie należy zacząć obserwować co dzieje się z pisklęciem. Co ważne należy robić to dyskretnie, najlepiej z ukrycia – by nie płoszyć zaniepokojonych ptasich rodziców, którzy powinni swe dziecko dokarmiać i dopingować do przemieszczenia się. Należy zwrócić uwagę czy pisklę nie kuleje, lub czy nie ma nienaturalnie rozłożonego skrzydła (co może być objawem złamania, lub zwichnięcia).

Dotykanie i zabieranie pisklęcia jest wskazane tylko w sytuacji gdy to jedyny możliwy sposób na zapewnienie mu bezpieczeństwa. Należy przełożyć go delikatnie do pojemnika (np. kartonu), w którym będzie miał na tyle miejsca by się swobodnie obrócić. Pojemnik ustawiamy w miejscu nie wystawionym na bezpośrednie działanie promieni słonecznych, najlepiej uniesione nad ziemią, tak by karmiący rodzice czuli się bezpiecznie. Dopiero jeśli w wyniku naszej obserwacji jesteśmy pewni, że matka nie jest zainteresowana pisklęciem (na ziemi, w pojemniku), lub że jest ono ranne można próbować mu pomóc.

Kto może pomóc?

Najlepiej powiadomić urząd gminy (np. Straż Miejską). To gmina ma bowiem zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt obowiązek opieki nad wszystkimi zwierzętami - zarówno domowymi (bezdomnymi), jak i dzikimi poprzez zapewnienie im ewentualnego schronienia czy opieki weterynaryjnej. Leśnicy oczywiście chętnie doradzą, jak zachować się przy zetknięciu z rannym zwierzęciem oraz pomogą w nawiązaniu kontaktu z gminnymi urzędnikami i weterynarzami.

Tekst: Specjalista ds. ochrony lasu
Leszek Simonowicz

Źródło, zdjęcia: resko.szczecin.lasy.gov.pl

R24PL
Redaktor: R24PL

Twoja reakcja na artykuł?

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt: zgłoś komentarz. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane. Dla swojego komfortu i ochrony nicka - zaloguj się.


Kod antyspamowy
Odśwież

Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x