Portal Resko24.pl - Menu boczne
Pin It

Children's Easter egg with decorations in the form of colored stripes against Prunus padus, bird cherry, hackberry, hagberry, or Mayday tree bush with white flowers.Kochani! Wiosna w pełni, ptaszki ćwierkają (czasem fałszywie, bo i one z rana niewyspane), a w naszych domach unosi się zapach... no właśnie, czego? Czasem żurku, czasem babki, a czasem paniki, że znowu zapomnieliśmy o rzeżusze. Tak, tak, mamy Wielkanoc!

My, Polacy, do tych świąt podchodzimy z rozmachem godnym oscarowej gali, tylko zamiast czerwonego dywanu mamy dywan z rozsypanych okruszków mazurka. Przygotowania zaczynają się mniej więcej dwa tygodnie wcześniej, kiedy to w supermarketach rozpoczyna się cicha wojna o ostatnią białą kiełbasę i najmniej popękane jajka.

Święconka, czyli koszyk pełen nadziei (i kalorii)

Kulminacyjnym punktem soboty jest święconka. Każda polska rodzina z dumą niesie swój koszyczek, wyglądający trochę jak piknikowy zestaw survivalowy. Jest tam jajko (symbol życia, wiadomo), chleb (żeby nam nigdy nie zabrakło), sól i pieprz (bo bez smaku życie jest nijakie), wędlina (bo po poście trzeba nadrobić), baranek (często cukrowy, bo prawdziwego nikt nie chciałby zjeść, prawda?), chrzan (żeby nas czasem "przegoniło") i babka (bo musi być coś słodkiego). Ksiądz z powagą kropi te wszystkie dary, a my mamy nadzieję, że ten magiczny deszczyk sprawi, iż w przyszłym roku portfel będzie grubszy, a sąsiad przestanie wiercić o siódmej rano.

Niedzielne ucztowanie, czyli "jeszcze tylko jeden kawałeczek"

W niedzielę rano, po uroczystej mszy (na której połowa wiernych walczy ze snem po sobotnich przygotowaniach), zasiadamy do stołu. I tu zaczyna się prawdziwa polska uczta! Stół ugina się od potraw, które przez cały post były zakazane. Jest żurek (król zup!), są wędliny (wędzone, parzone, pieczone - do wyboru, do koloru), są pasztety (mniej lub bardziej tajemnicze w składzie), są jajka pod różną postacią (faszerowane, w majonezie, sadzone – istne jajeczne szaleństwo!), a na deser królują mazurki (każdy z inną polewą i toną bakalii) i baby (wysokie, puszyste, czasem lekko zakalcowate – ale i tak znikają w mgnieniu oka). I tak jemy, jemy, jemy, a babcia co chwilę pyta: "Może jeszcze kęsiczek?". Nie babciu, już nie kęsiczek, już chyba cały kęs!

Lany Poniedziałek, czyli mokra robota

A potem nadchodzi poniedziałek. Śmigus-dyngus! Dzień, w którym niewinne strumienie wody zamieniają się w potoki, a plastikowe butelki stają się bronią masowego zmoczenia. Zasady są proste: kto suchy, ten frajer. Dzieciaki (i nie tylko one) z dziką radością urządzają sobie mokre polowanie na przechodniów, sąsiadów i członków rodziny. Czasem niewinne psiknięcie wodą przeradza się w regularną bitwę, po której wszyscy wyglądają, jakby właśnie wyszli z basenu w ubraniach. Ale hej, podobno to przynosi szczęście! A przynajmniej dużo śmiechu i wspomnień na cały rok.

Tak właśnie wygląda Wielkanoc po polsku. Trochę chaotycznie, trochę na wariackich papierach, ale przede wszystkim radośnie i rodzinnie. Bo w końcu o to chodzi, żeby spędzić ten czas razem, najeść się za wszystkie czasy i trochę się powygłupiać. Mokrego dyngusa i smacznego jajka!

Resko24.pl

Piotr Bartnicki
Redaktor: Piotr Bartnicki
"Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba jeszcze mówić do ludzi" - Stanisław Jerzy Lec

Twoja reakcja na artykuł?

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt: zgłoś komentarz. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane. Dla swojego komfortu i ochrony nicka - zaloguj się.


Kod antyspamowy
Odśwież

Zaloguj
x
x
Zarejestruj
x