W Starogardzie, w sąsiedztwie ruin zabytkowego pałacu mieszka kilka rodzin. Ich lokale przylegają do budynku, który grozi zawaleniem. W styczniu "Gazeta Łobeska" (www.gazetalobeska.com.pl) pytała mieszkańców, czy nie boją się żyć w takich warunkach. Dzisiaj sprawdziliśmy jak to wygląda z bliska, niestety widok jest zatrważający.
Co na to mieszkańcy
- Najgorzej jest, że w ruinie bawią się dzieci - powiedział spotkany przez nas mężczyzna. - Jest on ogrodzony, ale i tak można się do niego dostać bez żadnych problemów. Korzystają z niego także okoliczni pijacy.
Inny z lokatorów powiedział nam, że według niego budynek powinien zostać zburzony lub wyremontowany, lecz nikt się nim nie zajmuje.
Mieszkanka budynku uważa, że oni, jako wspólnota, powinni pilnować, aby nikt tam nie wchodził, lecz nikt tego nie przestrzega. Twierdzi również, że z tego miejsca kradziony jest złom co przyczynia się do jeszcze większego zagrożenia zawaleniem.
Fot. Grożące zawaleniem zabudowania w Starogardzie
Czasy świetności
Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z roku 1229 stanowiła wówczas uposażenie zakonu joannitów. W pierwszej połowie XVI wieku dostał ją w lenno ród von Brock. W latach 1578-79 Borkowie wznieśli we wsi obronny dwór oraz kościół, bogato go uposażając. W roku 1602 bracia Andrzej Ernest i Jan Bork dokonali podziału posiadanych dóbr. Dla młodszego Jana przypadł w udziale dwór w Starej Dobrzycy, natomiast Andrzejowi w Starogardzie. To właśnie jemu przypisuje się pierwszą fazę budowy pałacu. W latach 1717-21 marszałek polny na dworze pruskim Fryderyka Wilhelma I i wielkorządca miasta Szczecina Adrian Bernarda von Bork wznosi wspaniały barokowy pałac w stylu holenderskim. Jego syn Heinrich Adrian w roku 1743 dobudował nowe skrzydło nakryte mansardowym dachem co umożliwiło powstanie reprezentacyjnego dziedzińca. Obok pałacu założono ogród w późniejszym okresie przekształcony w park krajobrazowy.
W XIX wieku założenie pałacowe liczyło ponad 20 budynków. Rezydencja była jedną z najbardziej okazałych na Pomorzu i stanowiła centrum rozległego klucza majątków rodu von Brock. Pod koniec lutego 1945 r., tuż przed wejściem żołnierzy Henning Borcke z żoną Honneliese uciekli do rodziny w późniejszym RFN-e. Po wkroczeniu wojsk radzieckich, nad wsią powstała wielka łuna palącego się zamku.
Żołnierze radzieccy spalili pałac z cennym wyposażeniem. Po wojnie całe gospodarstwo upaństwowiono i na jego bazie utworzono państwowe gospodarstwo rolne. W 1992 r. gospodarstwo przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa- Oddział Terenowy w Szczecinie.
Pałac pozostaje w ruinie, zachowany jest tylko główny ryzalit z tarczą herbową rodu von Bork, na którym bociany postanowiły uwić gniazdo.
Fot. Ruiny pałacu, widoczna tarcza herbowa i wspomniane bocianie gniazdo
Oby nie doszło do katastrofy
https://resko24.pl/aktualnosci/71-starogard-zycie-przy-ruinie-foto.html#sigProIdcf195f5ac5
Zabudowania są w opłakanym stanie. W naszej ocenie w tych budynkach i na terenach przylegających bezpośrednio do zabudowań nikt nie powinien przebywać, a co dopiero mieszkać ! Stan obiektów jest katastrofalny, ściany mogą runąć nawet przy silniejszych podmuchach wiatru. Wokół jest sporo tabliczek informujących o istniejącym zagrożeniu i zakazie wstępu. Nie zmienia to jednak faktu, że na tym terenie mieszkają ludzie, a ich mieszkania bezpośrednio przylegają do grożących zawaleniem ruin. Obiekty nie są na tyle zabezpieczone, aby nikt nie mógł się tam dostać. Pomyślmy o dzieciach, zwłaszcza tych małych, przecież one nie przeczytają tabliczek.
Zdjęcia: Resko24.pl, info: www.gazetalobeska.com.pl, www.zamkiobronne.pl, www.powiatlobeski.pl
